WEŹMISZ CZARNO KURE... PORADY WIEDŹMY FLAJ - czyli rzut okiem na naturalne leki.

Dzisiaj spojrzenie na lecznictwo zupełnie inaczej.


W dawnych czasach zielarki, znachorzy, szeptunki i szamani wspomagali się miejscowymi podaniami. Nic dziwnego - wiara w nadprzyrodzone moce pomagała ludziom tłumaczyć zawiłości natury. Znacie Państwo legendę o Kwiecie Paproci, o Szewczyku Dratewce i Smoku Wawelskim? Nasze kaszubskie podania pełne były opowieści o Stolemach, rybakach i ich niezwykłych przygodach. Wielu z nas sięgało po mitologię grecką, której wartości dydaktyczne i moralne dorównywały barwnym opowieściom biblijnym.
Kto nie zaczytywał się w baśniach? Bracia Grimm spisywali zawiłe i okrutne opowieści ludowe, które znacznie później zostały złagodzone do dzisiejszej formy baśni dla dzieci. A piękne, malownicze opowieści z „Księgi 1001 nocy”? Te niesamowite legendy tłumaczące maluczkim świat pochodzą nawet z IX wieku!

Również naturalni mieszkańcy obu Ameryk wierzyli w leczniczą moc swoich legend. Naturalnie leczniczość nie dotyczyła aspektu stricte medycznego. Ta moc miała nawracać pyszałków na dobrą drogę, miała leczyć ich umysły i budować zdrową społeczność. Jedną z moich ulubionych opowieści jest legenda irokeska o Kukurydzianych Śniących Lalkach.

Otóż w pewnej wiosce mieszkała piękna dziewczyna. Podobała się wszystkim młodzieńcom i wzbudzała zazdrość innych dziewcząt, ale dla niej najważniejszą rzeczą było ciągłe pielęgnowanie urody i potwierdzanie swojej atrakcyjności. Dziewczyna potrafiła całymi dniami spędzać czas nad rzeką, by podziwiać swoją twarz w lustrze wody. Nie przejmowała się nikim i niczym, była przecież najpiękniejsza! Matka mówiła jej, że powinna zająć się czymś pożytecznym, prosiła, by pomogła w gospodarstwie domowym, ale córka nie chciała się przemęczać i niszczyć dłoni jakąkolwiek pracą. Gdy jednak matka przygotowywała posiłek, zawsze była pierwsza, by dostać najlepsze kąski. Wymagała też od matki, aby szyła dla niej najpiękniej zdobione suknie i mokasyny, by podkreślać swoje wdzięki.
Któregoś dnia, gdy młoda kobieta siedziała na kamieniu przy rzece, podziwiając swe oczy w tafli wody, rozległ się głos prosto z nieba:
- Dziewczyno! Spójrz w górę! - Ślicznotka popatrzyła na niebo i zapytała zdziwiona:
- Kim jesteś?
- To ja - Orenda, Stwórca Wszystkiego. Chcę z Tobą porozmawiać.
Zaskoczona dziewczyna pomyślała chwilę i butnie zadarła głowę, pytając
- Pewnie chcesz powiedzieć mi, że jestem najpiękniejszą z kobiet?
- Nie – odpowiedział Stwórca – o tym wiedzą wszyscy ludzie, a dla mnie uroda nie jest istotna. Chcę Ciebie czegoś nauczyć.

Nienawykłe do pracy próżne dziewczę trochę się strapiło, ale nie mogła odmówić Stwórcy, więc słuchała dalej:
- Nauczę Cię robić magiczne lalki z liści kukurydzy. Zawsze będzie to młodzieniec i dziewczyna.
Po tych słowach z nieba spadła para laleczek. Dziewczyna je złapała i obejrzawszy, zapytała zdziwiona:
- Orendo! Dlaczego one nie mają twarzy?
Stwórca odpowiedział jej, że patrząc z góry, nie widzi ludzkich twarzy, nie widzi, czy ktoś jest ładny czy brzydki, czy twarz człowieka jest gładka czy pomarszczona.
- Widzę natomiast ludzkie uczynki, widzę, czy ludzie są dobrzy i pracowici, czy źli i leniwi. Widzę, czy ktoś jest pomocny i posłuszny, ale widzę też marnotrawnych i gnuśnych. Dla mnie istotne jest, by człowiek czynił dobro. To jest ważne. Pamiętaj, że uroda przemija i pozostaje po niej żal. Dlatego nauczysz się robić lalki, by móc opowiadać ludziom tę historię.
Dziewczyna zrozumiała przekaz Orendy i z pokorą zabrała się do pracy. Przemyślała jego słowa i przestała zwracać uwagę na swoją urodę. Ku radości matki od tej pory pomagała jej w chacie, w gotowaniu i szyciu. A każdego roku po zbiorach kukurydzy zbierała liście z kaczanów i robiąc Śniące Lalki, opowiadała swoją historię współplemieńcom.
***
Jak widzicie, ta konkretna legenda irokeska miała leczyć pychę i sprowadzać ludzi na dobrą drogę. Były też i inne podania, które tłumaczyły ludziom świat, uczyły szacunku do starszych, do zwierząt, do Ziemi. Tak jak w opowieściach przekazywanych od pokoleń na pozostałych kontynentach, w świecie legend Indian obu Ameryk panowało to same prawo moralne – dobro zwycięża niegodziwość, a posłuszeństwo góruje nad zuchwalstwem.

W przyszłości będę jeszcze wracać do legend indiańskich. Zatem obserwujcie nasz profil i szukajcie moich historii, by zaspokoić apetyt na wiedzę o naturalnych sposobach leczenia!
Wasza Wiedźma Flaj